157. Margot

1719 TURK STREET,
SAN FRANCISCO,
28 marca 1900.

MOJA DROGA MARGOT (Margaret E. Noble lub Siostra Niwedita)

Bardzo się cieszę z Twojego szczęścia. Wszystko musi się ułożyć, jeśli będziemy stabilni. Jestem pewien, że otrzymasz całą potrzebną kwotę tutaj lub w Anglii.

Ciężko pracuję; a im ciężej pracuję, tym lepiej się czuję. Z pewnością ten zły stan zdrowia dobrze mi zrobił. Naprawdę rozumiem, co oznacza brak przywiązania. I mam nadzieję, że już niedługo stanę się całkowicie nieprzywiązany.

Wkładamy całą naszą energię w koncentrację i przywiązanie do jednej rzeczy; ale na drugą część, choć równie trudną, rzadko zwracamy uwagę – na zdolność oderwania się w jednej chwili od czegokolwiek.

Zarówno przywiązanie, jak i nieprzywiązanie, doskonale rozwinięte, czynią człowieka wielkim i szczęśliwym.

Bardzo się cieszę z prezentu od pani Leggett w wysokości 1000 dolarów. Ona pracuje, poczekaj. Ma do odegrania wielką rolę w dziele Ramakryszny, czy o tym wie, czy nie.

Podobały mi się Twoje relacje o profesorze Geddesie, a Joe ma zabawną relację o jasnowidzu. Sprawy dopiero teraz zaczynają się odwracać…

Myślę, że ten list dotrze do Ciebie w Chicago…

Otrzymałem miły list od Maxa Gysica, młodego Szwajcara, który jest wielkim przyjacielem panny Souter. Panna Souter również przesyła swoją miłość i pyta o której godzinie przyjadę do Anglii. Mówią, że wiele osób o to pyta.

Wszystko musi się wydarzyć – ziarno musi umrzeć pod ziemią, aby wyrosnąć jako drzewo. Ostatnie dwa lata było podziemnym gniciem. Nigdy nie walczyłem w szczękach śmierci, ale oznaczało to ogromny wstrząs w całym życiu. Jeden z nich przywiódł mnie do Ramakryszny, inny wysłał mnie do Stanów Zjednoczonych. To było największe ze wszystkich. To zniknęło – jestem tak spokojny, że czasami mnie to zadziwia!! Pracuję codziennie rano i wieczorem, jem wszystko o każdej porze i kładę się spać o 12:00 w nocy – ale jaki subtelny sen!! Nigdy wcześniej nie miałem takiej mocy spania!

Z całą miłością i błogosławieństwem,

WIWEKANANDA.